Dziś jest poniedziałek, 12 maja 2008, godz. 02:15. Zapraszamy do korzystania z serwisu.

Kiedy Romeo spotyka Julię...

Artykuły

Człowiek jako istota żyjąca w społeczeństwie skazany jest na to, żeby dzień w dzień wchodzić w interakcje z ludźmi. Kupując coś w sklepie rozmawiamy z ekspedientką; gdy skończą się jajka, idziemy z prośbą do sąsiadki, a spacerując ulicą przypadkowo trącimy kogoś ramieniem... Wszystko to stanowi normalny, codzienny element naszego życia.

Jednak z jakichś przyczyn jedne interakcje są ważniejsze od innych. To im poświęcamy swoją uwagę, energię oraz czas. To one sprawiają, że czujemy, że żyjemy. Dzięki nim możemy powiedzieć, że mamy znajomych do opowiadania sobie dowcipów, przyjaciół z którymi możemy dzielić smutki i mnożyć radości i wreszcie: że mamy tą jedną, ukochaną osobę, która jest dla nas całym światem, a my jesteśmy nim dla niej. Ciekawym jest fakt, dlaczego jedni ludzie odpowiadają nam bardziej niż inni. Patrząc z tego punktu widzenia najciekawsza wydaje się odpowiedź na pytanie: dlaczego podoba mi się ta, a nie inna osoba, a w konsekwencji: czemu się z nią związałem? Ten układ partnerski, czyli związek, to tak naprawdę długi i żmudny proces poznawania się, a później docierania. Na początku tej długiej drogi swój szczególny udział mają nasze zmysły, z czego najważniejsze to wzrok i węch. Ktoś powie, że to oczywiste i że przecież bez przerwy używamy naszych zmysłów, w każdej sytuacji życiowej. Jednak mam tutaj na myśli pewne szczególne właściwości naszych zmysłów, uaktywniające się tylko w tych konkretnych momentach. Właśnie nim zamierzam się przyjrzeć z bliska i obnażyć przed wami sekrety naszej atrakcyjności.

Węch

Słynne już feromony mają niezwykłą moc przykuwania naszej uwagi. Wydzielane są one przez specjalnie do tego przystosowane gruczoły, znajdujące się m.in. pod pachami. Ich zadanie polega na tym, żeby wywołać u płci przeciwnej odpowiednią reakcję, mówiąc oględnie – zainteresowanie. Mogą się one więc stać cennym sprzymierzeńcem w walce o życiowego partnera, ale nie tylko. Od dawna dostępne są na rynku feromony, które dolewane do perfum, czynią nas niezwykle czarującymi osobami – przydatne w przypadku rozmowy kwalifikacyjnej na nowe stanowisko, jak i wielu innych sytuacjach. Biologia zaskoczyła nas przy próbie wyjaśnienia tego fenomenu.

Przeprowadzono kiedyś eksperyment, w którym każdej kobiecie, ze szczególnie dobranej grupy, kazano nosić jedną bluzkę przez cały tydzień, bez możliwości jej przebrania. Po tym czasie pozbierano owe koszulki i dawano je do powąchania jednemu mężczyźnie. Jego zadanie polegało na uszeregowaniu ich od najładniej pachnących do tych, które najmniej mu się podobały. Ten pomysłowy eksperyment pozwolił odkryć, że najbardziej podobały mu się koszulki tych pań, które miały geny (allele) inne niż jego własne. A ściślej – zestaw sześciu, wybranych genów. Te zapachy które pociągały go najbardziej, należały do kobiet mających 0 lub 1 wspólny gen. I odpowiednio: te najgorzej pachnące, 5 czy cały komplet jednakowych genów (alleli). Wyciągnięto wniosek, że feromony zawierają informację dla mózgu płci przeciwnej o zestawie genów ewentualnego, przyszłego partnera. Rozwiązanie tej zagadki stanie się jasne, jeśli spojrzymy na to zagadnienie przez pryzmat jednego z podstawowych zadań ludzkości, jako gatunku wyłonionego ze świata zwierzęcego – prokreacji. Nie od dziś wiadomo, że łączenie tych samych genów może być dla potomstwa niezdrowe, czy wręcz zabójcze. Najlepszym przykładem jest kazirodztwo praktykowane niegdyś w Rosji carskiej – w ten sposób rodzili się kolejni następcy tronu! Najczęściej chorowali oni na hemofilię – rzadką chorobę genetyczną, o którą jednak łatwo przy takich praktykach.

Wróćmy jednak do tematu feromonów: taka informacja od nich pochodząca, powoduje określoną reakcję – albo obojętność (czy wręcz odrzucenie), albo uczucie przyjemności... Często zdarza się nam powiedzieć z rozmarzonym wzrokiem, że ktoś pięknie pachnie – czy chodzi tu tylko o perfumy? Najprawdopodobniej to ktoś od tej strony próbuje nas ugodzić strzałą miłości.

Wzrok

O niebagatelnej roli jaką pełni wzrok w procesie poznawania się, nie trzeba nikogo przekonywać. Większość ludzi jest wzrokowcami, z czego kolejna większość, to mężczyźni :] Szczególną rolę odgrywa tutaj tzw. pierwsze wrażenie. Od niego właśnie mogą zależeć nasze dalsze losy – albo się sobie spodobamy i zabrniemy gdzieś dalej, albo nie i prawdopodobnie już więcej się nie spotkamy. Choć mało ludzi zdaje sobie z tego sprawę, to co nam się fizycznie spodoba u płci przeciwnej, ma swoje uzasadnienie biologiczne – jest dziełem ewolucji.

Przyjrzyjmy się teraz, co najbardziej podoba się mężczyznom, a najważniejsze – dlaczego? Z przeprowadzonych badań wynika jednoznacznie, że tym co najbardziej pociąga facetów są... szerokie biodra. Rzadko zastanawiamy się dlaczego coś nam się podoba – mówimy, że jest to w naszym typie/guście i na tym się sprawa kończy. Jednak tak jak w większości podobnych przypadków, tak i tu wyjaśnienie tkwi w naszej biologii. Dlaczego więc szerokie biodra stanowią tak poważny atut każdej kobiety? Otóż są one (nieświadomie) odbierane jako idealne warunki do spłodzenia, a przede wszystkim urodzenia zdrowego potomstwa. Oczywiście nie wyobrażam sobie, żeby któryś z mężczyzn w zachwycie nad urodą płci przeciwnej stwierdził, że jest ona idealnym materiałem na posiadanie z nią dzieci. Jest to po prostu jedna z wielu cech przyciągających naszą uwagę, w nieświadomości faktycznych tego przyczyn. Wdając się bardziej w szczegóły, określono nawet optymalny stosunek długości obwodu talii do bioder, a wynosi on 7:10. Stąd osławione "idealne wymiary" w postaci 90:60:90. 6/9 to ułamek bardzo zbliżony do 7/10...

Jako ciekawostkę dodam, że sprawdzono pod tym kątem minione kanony urody kobiecej, obfitującej w zdecydowanie pełniejsze kształty, niż w dzisiejszych czasach. Okazało się, że pomimo tego, że preferowano kobiety pulchniejsze niż dziś, to jednak stosunek długości talii do bioder zwyciężczyń konkursów piękności wciąż wynosił 7:10. Ewolucja górą.

Co z kobietami? Ponoć nie zwracają one tak bacznej uwagi na fizyczność, jak mężczyźni, a może jest to kolejny stereotyp? Stwierdzono, że większość kobiet na pierwszym miejscu stawia inne atuty, niż fizyczność – są to np. stabilizacja życiowa, która pozwoli spokojnie wychować potomstwo. Daleko mi do stwierdzenia, że kobiety to materialistki, jednak równie mocno akcentowana jest w ich przypadku potrzeba bezpieczeństwa, jak i potrzeba zdrowego i silnego mężczyzny (wiadomo już po co ;)).

W obu tych przypadkach ujawnia się docenianie odmienności naszych płci. Dlatego codziennie podkreślamy swoją męskość i kobiecość, aby maksymalnie zwiększyć swoje szanse u płci przeciwnej, a przykładów na to jest oczywiście o wiele więcej, jednak sami już wiecie gdzie ich szukać oraz czym należy je z dużym prawdopodobieństwem tłumaczyć.

Pomimo poznania faktycznych przyczyn naszej atrakcyjności, brzmi to wszystko jednak zbyt naukowo, sucho i beznamiętnie. Muszę przyznać, że takie tłumaczenia zabijają romantyzm tych najbardziej magicznych chwil w życiu człowieka. Poza tym byłoby dużym błędem tłumaczenie wszystkiego biologią. To co odróżnia człowieka od zwierzęcia, jest jego świadomość oraz kultura, którą owa rozwijająca się świadomość wytworzyła. Na jej podstawie (w dużej mierze) tworzymy kanony nie tylko piękna zewnętrznego, ale i wewnętrznego. Choć w przypadku tych pierwszych nie jest to takie oczywiste, tak na szczęście dla tych drugich – każdy ma swój własny. Dzięki temu prawdziwego znaczenia nabiera powiedzenie: każda zmora znajdzie swojego amatora. Na tym świecie każdy ma szansę znaleźć własne szczęście u boku ukochanej osoby, choćby tylko z tego powodu, że wyróżnia się czymś od pozostałych, potencjalnych kandydatów. Sławmy więc swoją odmienność, bo to ona jest źródłem sukcesu – a bycie szczęśliwym z pewnością można za takowy uznać. Istnieją także fenomeny nie dające się tak łatwo wytłumaczyć racjonalnymi metodami. Często, patrząc na inne pary trudno nie pokusić się o stwierdzenie, że byli sobie przeznaczeni, bo tak dobrze się rozumieją. Słuchając ich historii, nierzadko można się dowiedzieć, że przy pierwszym spotkaniu wydawało im się, że już się od dawna znają, albo towarzyszyły temu inne, niezwykłe zjawiska. Znam naprawdę osobliwe przypadki...

Niemniej jednak gdy już pokonamy wszystkie przeszkody stojące na drodze do udanego związku, to nie możemy dopuścić, aby sprawdziło się inne powiedzenie: docenia się coś dopiero wtedy, gdy się to straci. Dbajmy więc o nasze związki, bo są one unikatowymi elementami rzeczywistości, wzbogacającymi nasze wnętrza na swój własny, absolutnie niepowtarzalny sposób.

 Stan

Artykuł ten pochodzi z 2 numeru magazynu internetowego "Przebudzenie"
Dodano: 14 listopada 2006, 12:07
Ilość wyświetleń: 2145
Średnia ocena: −
Kategoria: związki międzyludzkie

Komentarze (1) [ostatni: 6 maja 2008, 12:18]
Kliknij, by wysunąć listę komentarzy
Dodaj komentarz
Opcja dostępna po zalogowaniu. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz je łatwo utworzyć.
Zobacz także:
  Szukaj w serwisie:
  Polecamy
  Logowanie





Nie pamiętam hasła

Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Korzyści z rejestracji
  Na forum
Ostatnie posty z działu
'Umysł i psychologia':
Mętlik w głowie
przedwczoraj, godz. 18:49 (20 odp.)
Problem
8 maja 2008, 16:42 (5 odp.)
Stale być szczęśliwym...
29 kwietnia 2008, 21:44 (47 odp.)
Czas snu
20 kwietnia 2008, 10:01 (9 odp.)
płacz...?
10 kwietnia 2008, 18:01 (30 odp.)
  Kategorie

Linki do innych stron: Haley Bennett & Haley Bennett in English

Copyright © 2005-2007 Przebudzenie • Projekt, wykonanie i administracja serwisu: Nazcain • Poprawny XHTML 1.0 Strict KontaktMapa serwisu