Zanim zaczniesz odchudzanie, musisz dokładnie przeanalizować swoją sytuację. Zajmiemy się tutaj nadmierną wagą, która wynika z wadliwych przyzwyczajeń żywieniowych i postaw życiowych. Nie zajmujemy się tutaj otyłością wynikająca z niesprawności, choroby ciała. Oczywiście pojęcie to nie jest tak ostre - kiedy zaczyna się choroba ciała, a kiedy choroba duszy, postaw i przekonań.
Chciałbym zaznaczyć, że w ramach analizy swojej sytuacji należy też iść do lekarza i wykonać kilka standardowych testów, celem poznania swojego stanu zdrowia. Odchudzanie to nie tylko zrzucanie nadmiernej wagi, ale często zmiana swojego podejścia do życia. Oznaczać też będzie zmianę swojej roli i interakcji społecznej. Możesz stracić kilku znajomych, po prostu ich podejście do Ciebie (często patologiczne) przestanie Ci odpowiadać. Nie martw się. To oznaczać będzie, że coś się zmienia. Na ich miejsce pojawią się nowi przyjaciele. Osoby Ci życzliwe i wspomagające Cię.
Odchudzanie zaczyna się i kończy w głowie. Należy na początku pokochać swoją sytuację i pozbyć się poczucia winy. Większość osób obarcza osoby otyłe winą za obecną sytuację. A nie chodzi tu o wywoływanie winy, tylko za wzięcie odpowiedzialności za swoje życie, za swoje ciało. Na początku należy je pokochać i zaakceptować daną okoliczność. Dopiero wówczas, w ramach miłości do samego siebie (a nie za karę), zaczynamy się odchudzać. Często ta praca nie jest wykonywana. Pozostają przekonania i postawy, które następnie powodują powstawanie efektu jojo. Afirmuj sobie, że Twoje ciało należy do Ciebie i Ty odpowiadasz za nie. Ty decydujesz, kiedy jesz, ile jesz itd. Jeśli ktoś nałożył Ci więcej na talerz, to jego sprawa. Twoja sprawa to jeść tyle, ile chcesz w ramach swojego celu kontroli wagi. Nie obchodzi Cię głód na świecie. Nie Ty jesteś za to odpowiedzialny. Ponadto przez to, że zjesz wszystko na talerzu, nie zmniejszysz ilości głodujących. Wiele firm wyrzuca po prostu tony zboża do morza, karmiąc tym sposobem ryby, bo tak jest taniej i nie zmienia to cen na rynku.
Dbaj o przyjemności. Często jemy za dużo, ponieważ rekompensujemy sobie ich brak. Zacznij wychodzić z domu do ludzi. Na początku będzie trudno, bo przecież Twoje przekonania spowodowały, że siedzisz w domu i myślisz sobie: „Kto by mnie chciał?”. Osoby otyłe są bardzo uprzejme, bo przecież z jakich innych powodów ktoś mógłby lubić osobę nieatrakcyjną fizycznie czy też wręcz obleśną? Najważniejsze to przestać postrzegać się jak ofiarę. To nie Ciebie mają wybierać znajomi, tylko Ty masz decydować z kim chcesz się zaznajomić i na jakiej stopie. Wiem, że gdy takich ofert nie ma zbyt dużo, to każdy jest Twoim przyjacielem. Jest to założenie, że lepszy jakikolwiek kontakt niż żaden. A ja Ci powiem: „Pozbądź się iluzji”. W okresie przejściowym lepszy nawet żaden kontakt niż jakiś patologiczny. Grupy przestępcze, meneli itd. często powstają z ludzi odrzuconych społecznie. Tworzą więc oni własną społeczność.
Często osoby otyłe reprezentują sobą profil energetyczny osoby masochistycznej. Bardzo są miłe i uprzejme, znoszą zniewagi z „godnością”, ale pod tym wizerunkiem aż kipią od agresji, której osoby masochistyczne nie umieją wyrażać. Prawo do wyrażania swojego niezadowolenia, zdania i chęci zostało kiedyś zahamowane i zakwestionowane (często przez najbliższe osoby). Osoby takie są mistrzami oporu pasywnego. Będą tak długo się opierać, aż przeciwnik sam zrezygnuje, zamiast podjąć otwartą walkę.
Proponuję, aby osoby otyłe w ramach uwalniania swojej agresji rozwaliły np. parę talerzy, zniszczyły jakiś tani zegarek, zaczęły słuchać muzyki na cały regulator itd. Zaczęły wyrażać siebie. To będzie odwet za poniżenie, jakie doświadczały do tej pory. Mało tego. Te osoby w to uwierzyły, że wolno je poniżać. Zaczynają nawet z tego czerpać swojego rodzaju masochistyczną przyjemność, prowokując sytuacje skutkujące agresją z czyjejś strony.
Należy więc pozbyć się lęku przed światem. Jak ktoś jest nieuprzejmy, to Ty też masz prawo być nieuprzejmym. Polecam tu kursy i książki o asertywności. Jeśli masz do czynienia z chamem, to nie oznacza automatycznie, że Ty też masz być chamem. Bo to jest sprowadzenie się do poziomu agresora. A on ma tu duże doświadczenie i często zakończy się to jakąś fizyczną konfrontacją. Wyrażaj swojej „nie” w sposób asertywny, jasno zaznaczając, że dla Ciebie Twoje potrzeby są równie ważne jak potrzeby i zachcianki drugiej osoby.
Ty jesteś tak samo ważny i Twoje sprawy jak drugiej osoby. Masz prawo do realizowania swoich celów. Wolność danej osoby kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiej osoby. Dlatego osoby otyłe muszą zacząć psychicznie wyznaczać granicę, gdzie zaczyna się ich królestwo i wolność, zamiast zaznaczać to i wymuszać podświadomie swoim ciałem.
Zrób właśnie coś, co się nie będzie podobać danej osobie, oczywiście w ramach zachowania wolności drugiej osoby. Przełóż czasem swoje zachcianki nad zachcianki drugiej osoby. Jeden dzień rób dokładnie to, co dla Ciebie najlepsze, a nie dla drugiej osoby. Nikogo tym zachowaniem nie krzywdzisz. Mało tego, przestajesz krzywdzić samego siebie a to jest najważniejsze i najpiękniejsze, co możesz zrobić. Jak wcześniej pisałem jest do tego potrzebne zaakceptowanie samego siebie i pokochanie samego siebie, tak aby przestać samemu się karać.
Afirmacje dla osób otyłych:
To może być trudne, gdyż często w otoczeniu masochisty znajduje się killer (zabójca) energetyczny, który będzie chciał niszczyć dążenie do wolności i samodzielności danej osoby. Osoba otyła musi skończyć z neurotycznym poczuciem uzależniania się od kogoś. Przeważnie też jest poważnie nastraszona i uprzedzona przed życiem. Killer wmawia takiej osobie, że bez niej nie da sobie rady, marnie skończy, coś sobie zrobi. Sieje wątpliwości, zagrożenia a masochista to zbiera. Pamiętaj: zawsze i wszędzie, ze Twoje życie należy do Ciebie. To Ty decydujesz, bo Ty ponosisz konsekwencje swoich działań.
Jeśli po rozmowie, spotkaniu czujesz się źle, to przyjrzyj się, czy ten ktoś nie jest killerem energetycznym. Łatwo to mówić, ale za słowami idzie często wymiana energetyczna, która już nie podlega świadomości, a dla wielu jest poza wszelkim postrzeganiem. Na pewno natomiast dostrzeżesz objawy takiej wymiany w swoim ciele, odczuciach i samopoczuciu.
Osoba masochistyczna – otyła ma wspaniałe pomysły, ale ich nie realizuje. Jej kreatywność, chęć do samodzielnego działania, zostały zabite w dzieciństwie i powiązane z poczuciem winy. Czasem zapewne jedno z rodziców (przeważnie matka) mówiło wówczas: „Ja tutaj siedzę, sprzątam, gotuję...(itd. – ogólnie męczę się), a Ty się bawisz”. A często tą „zabawą” jest np. spędzanie czasu ze znajomymi, nawiązywanie nowych kontaktów mogących później zaowocować w przyszłości, zajmowanie się własnym hobby, rozwijanie swoich zainteresowań itd.
Jak sami widzimy problem z odchudzaniem jest bardzo poważny i nie taki prosty, jakby się mogło wydawać. Już chyba wiecie, skąd bierze się efekt jojo i jaką pracę w pierwszej kolejności, a na pewno równolegle należałoby wykonać.
Masochista prowokuje, aby mieć według siebie prawo do rozgniewania się. Wcześniej jego „humory”, chęć do niezależności, wyrażania własnego zdania były tłumione. Wówczas był poniżany, wmawiano mu, że jest po prostu niegrzeczny. Teraz masochista panicznie boi się poniżenia.
Bronią masochisty jest stwarzanie problemów jako akt zemsty i wyraz swojej wściekłości, niezadowolenia i niezależności. Poznasz też masochistę po tzw. strzałach słownych, czyli dopowiedziach do wypowiedzi mówcy zmieniających ich sens lub ośmieszających jego rozmówcę. W ogóle osoby otyłe – masochistyczne chcą być bardzo zabawne. Chcą dostarczać rozrywki innym, ale nie szczęścia moi mili. Osoba wściekła, w której gotuje się nienawiść do siebie i innych, nie jest w stanie dać szczęścia innym. Będzie cierpieć i jęczeć, aby inni się nią przejmowali, będzie zatruwać pozostałym życie i ich biczować swoimi problemami. Będzie ich prowokować, aby w końcu spełnił się ich wzorzec i przekonania.
Gdy masochista się wyleczy i przestanie karać siebie samego, stanie się wielkim człowiekiem, o wielkim sercu, dbającym o innych, będący wrażliwy i kreatywny. Osoba taka potrafi zadziwić świat. Wcześniej jednak musi zacząć śmiać się z dotychczasowego swojego życia i przyznać sobie prawo do szczęścia i niezależności.
A najlepiej moi mili zakochać się. Miłość zmienia wszystko. Zaczynają się wydzielać odpowiednie substancje, hormony. Człowiek robi się młodszy i piękniejszy. Miłość jest w stanie wszystko zmienić.
Artykuł ten pochodzi z 4 numeru magazynu internetowego "Przebudzenie"
Dodano: 10 lutego 2007, 19:24
Ilość wyświetleń: 4183
Średnia ocena: 3/5 (1 głosów)
Kategoria: życie, cierpienie, samoocena
Linki do innych stron: Haley Bennett & Haley Bennett in English